Jan Stanisław Paulus był moim Nauczycielem, Profesorem w 3 LO w Celestynowie, uczył nas astronomii. To barwna postać w czasie PRLu, ale my, uczniowie, nie wiedzieliśmy o Nim prawie nic. Dopiero po 23 latach, kiedy jako absolwenci założyliśmy Stowarzyszenie, odkryliśmy wielki diament w szarym życiu w latach 60. XX wieku. Pan Profesor przybył do Celestynowa z Otwocka.
W czasie okupacji niemieckiej prowadził tajne nauczanie, pisał wiersze. Urodził się w Warszawie w 1888r. Studiował w Paryżu na Sorbonie, ukończył uniwersytet w Zurichu-Faculte des sciences. Posiadał dyplom nauczyciela UW. Znał wiele języków obcych jak łacinę, grekę, francuski, niemiecki, rosyjski i portugalski.
Swoją wiedzę w sposób solidny przekazywał młodzieży, a jednocześnie kształcił w niej wrażliwość na piękno przyrody i na kulturę. Nie pamiętam, żeby choć raz powiedział do nas głośniej, nie skarcił żadnego ucznia, a nie byliśmy tacy grzeczni. Gdy jako absolwenci myśleliśmy o wydaniu wierszy Profesora, przepisywałam je z rękopisów ze łzami w oczach. Miałam i mam żal do całego świata, że nic nie wiedziałam o Człowieku renesansu, wielkim Talencie pedagogicznym i niezwykłym Przyjacielu młodzieży.
Profesor Jan Stanisław Paulus przeżył 78 lat w trudnych warunkach i umarł w biedzie w 1966 roku. Do końca swoich dni, mimo ciężkiej choroby, zachował pogodę ducha, nieprzeciętny dowcip i tę serdeczność dla świata, jaką miał przez całe życie.
„Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”
Poniżej wiersz Profesora, który dużo mówi o Nim.
A jednak nie narzekam
Nie było mi dane na ziemskim padole
Zaznać własnego domu i własnej rodziny
Oprócz mych lat młodzieńczych. Kiedy przyszła kolej
By samemu Los spłatał mi bolesne drwiny.
Więc tylko w wyobraźni albo przez domysły
Odczuwam lube ciepło domowych pieleszy,
Intuicją przez ściany widzę sny, co prysły,
O szczęściu, którym kto inny się cieszy.
Uliczka w małym mieście, w okienku się świeci,
Oto widzę przez szyby stłoczoną gromadkę.
Ja, samotny przechodzień, co tylko przeleci
Obok, i wspomina matkę.
A jednak nie narzekam, choć życia koleje
Odmówiły mi wiele w tym, co mają drudzy,
Bo cudze szczęście także obcych ludzi grzeje:
Tych, co kochają i pragną im służyć.
Ze zbiorku: „Gdy zakwitną bzy” Celestynów 2017r.
Maria Gudro-Homicka abs. 1964